sobota, 29 sierpień 2026 18:52

Średniowiecze ożyło w Milewszczyźnie.

Przez dwa dni Park Kulturowy Korycin – Milewszczyzna zamienił się w niezwykłą podróż w czasie. Setki uczestników, około 240 rekonstruktorów, blisko 30 drużyn, średniowieczne rzemiosło, wojowie, łucznicy, kowale i widowiskowe bitwy – VII Festyn Archeologiczny pokazał, że historię można nie tylko poznawać, ale przede wszystkim przeżyć.

Milewszczyzna po raz kolejny udowodniła, że ma swój niepowtarzalny klimat. Wystarczyło przekroczyć bramę Parku Kulturowego, aby zamiast współczesności znaleźć się w świecie sprzed setek lat. Wokół pojawiły się historyczne stroje, namioty rekonstruktorów, warsztaty dawnych rzemiosł, broń, łuki i przedmioty wykonane według wzorów inspirowanych odkryciami archeologicznymi.

To już siódma edycja Festynu Archeologicznego. Jak podkreśla Katarzyna Toczydłowska, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Turystyki w Korycinie, wydarzenie z każdym rokiem nabiera rozmachu.

Zaczynaliśmy festyn archeologiczny od 40 rekonstruktorów. Obecnie zawitało do nas około 240 rekonstruktorów. To około 30 drużyn, które przyjechały do Parku Kulturowego w Korycinie-Milewszczyźnie – powiedziała dyrektor.

Program festynu został przygotowany tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizatorzy przygotowali pokazy tkactwa, garncarstwa i obróbki krzemienia, prezentacje dawnej broni, łucznictwo, średniowieczne gry, miniaturowe katapulty, turnieje oraz inscenizacja zdobywania grodu.

Małe dzieci, większe dzieci, ale również starsi zawsze czekają na bitwę i zdobywanie grodu. To przyciąga naprawdę różne pokolenia – zauważa dyrektor GOKSiT.

Niestety sobotnia aura sprawiła, że część zaplanowanych na dziś wydarzeń została przeniesiona na jutro.

Najmłodsi mogli natomiast korzystać z dmuchańców, torów przeszkód, mini katapult, gier planszowych czy warsztatów. Były również atrakcje pozwalające własnoręcznie spróbować dawnych technik.

Jednym z najciekawszych elementów festynu były stanowiska rekonstruktorów, którzy nie tylko opowiadali o przeszłości, ale przede wszystkim pokazywali ją w praktyce.

Na jednym ze stanowisk można było zobaczyć pracę kowala. Rekonstruktor przedstawiający się jako Szernas z Kuźni Szernasa przyznaje, że jego udział w takich wydarzeniach wynika przede wszystkim z pasji.

Jak każdy z naszej drużyny za dzieciaka oglądał „Władcę Pierścieni” i bawił się, bijąc pokrzywy kijkami, tak z czasem chcieliśmy zrobić to trochę na poważniej – opowiedział.

Dziś rekonstrukcja to dla niego znacznie więcej niż przebieranie się w historyczny strój. Jego drużyna odtwarza Jaćwingów – lud związany z terenami Suwalszczyzny.

Rekonstruktorzy starają się korzystać z wiedzy pochodzącej z muzeów, wykopalisk i znalezisk archeologicznych. Na ich podstawie odtwarzają stroje, broń, uzbrojenie i dawne technologie.

Nie mniej fascynujące było stanowisko poświęcone obróbce krzemienia. Wiktor Kałach, który wraz z rodziną odtwarza dawne technologie, zwraca uwagę, że wiele umiejętności naszych przodków wymagało ogromnej wiedzy i doświadczenia.

Myślałem, że zrobić grocik z krzemienia to jest łatwa sprawa. Okazało się, że nie. Trzeba się uczyć, trzeba mieć wiedzę, trzeba dużo próbować – powiedział

I właśnie takie doświadczenia zmieniły jego spojrzenie na ludzi żyjących przed wiekami.

Nasi przodkowie byli bardzo mądrymi ludźmi. Znali wiele technologii, mieli mnóstwo umiejętności, które teraz niestety odchodzą. A my staramy się zachować je przy życiu i nie dać im zaginąć – podkreślił.

Jego zdaniem największą wartością takich wydarzeń jest możliwość bezpośredniego kontaktu z historią. Dodał, że książka czy film nigdy nie pozwolą doświadczyć historii w taki sposób, jak udział w rekonstrukcji.

Nigdy przez książkę czy oglądanie filmu nie przeżyjesz tego na żywo – podkreślił.

VII Festyn Archeologiczny pokazał coś bardzo ważnego – historia nie musi być odległa i zamknięta w podręcznikach. Można ją zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, a nawet własnoręcznie spróbować odtworzyć dawne rzemiosło.

Można było stanąć obok kowala przy rozgrzanym palenisku, wziąć do ręki przedmiot wykonany według dawnych technologii, spróbować strzelania z łuku albo obserwować wojowników ruszających do bitwy.

Deszczowa i kapryśna aura nie zniechęciła miłośników historii. Ci, którzy pojawili się na miejscu, mogli liczyć na wyjątkową atmosferę, spotkania z rekonstruktorami i możliwość poznania dawnych rzemiosł. Część wydarzeń, ze względu na aurę, została jednak przeniesiona na niedzielę.

Wśród odwiedzających nie brakowało osób, które zaplanowały tę wizytę dużo wcześniej i nie zamierzały rezygnować tylko dlatego, że pogoda nie dopisała.

Planowaliśmy to od dłuższego czasu, żeby tutaj przyjechać. Jesteśmy zdeterminowani, żeby tutaj być mimo pogody i zrobić ładne zdjęcia – powiedziała Alicja z Sępopola w warmińsko-mazurskim..

Jak się okazało, deszcz nie przeszkodził również w poznawaniu atrakcji festynu.

Najbardziej zainteresowali nas łucznicy, bo mogliśmy skorzystać z możliwości i trochę postrzelać z łuku. Ponieważ interesujemy się wczesnym średniowieczem, dlatego też się tutaj pojawiliśmy – powiedział Mateusz z Jasionówki.

Kapryśna aura nie odebrała festynowi najważniejszego – spotkania ludzi, których łączy zainteresowanie historią. Organizatorzy liczą, że niedziela przyniesie lepszą pogodę, a wraz z nią kolejnych odwiedzających.

Patronem wydarzenia jest Powiat Sokólski.

KP, JS, HI

Kontakt


POWIATOWY DOM KULTURY W SOKÓŁCE
ul. Adama Mickiewicza 11 
16-100 Sokółka

tel: 666 828 883
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REGON: 388681522
NIP: 5451823249

Reklama

Czynne od pn-pt w godzinach 8:00 - 16:00
e-mail: reklama@sokolka.tv