Mróz sięga kilkunastu stopni poniżej zera, a w blaszanych kontenerach przy ulicy Zimowej w Sokółce ludzie po prostu marzną. Śpią w ubraniach, czapkach, pod kilkoma kołdrami. W pomieszczeniach temperatura spada do 7–8 stopni. To nie są relacje z odległego kraju ogarniętego kryzysem humanitarnym. To środek zimy w Polsce, w XXI wieku.
Po telefonie interwencyjnym od mieszkanki powiatu sokólskiego udaliśmy się na miejsce. Kilka blaszanych, nieocieplonych kontenerów ma być domem dla ludzi, którym w życiu się nie powiodło. Bez pracy, żyjących z niewielkich zasiłków, często chorych. To, co zobaczyliśmy, woła o pomstę do nieba.
Jedna z mieszkanek nie była w stanie wejść do swojego „mieszkania” – drzwi zamarzły. Przyjął ją sąsiad. Inni pokazują zacieki, pleśń, wodę stojącą zimą na podłodze i ściany, które dosłownie zamarzają.
Tego się nie da nagrzać. To jest sama blacha. Jest jeden grzejnik na prąd i licznik przedpłatowy. Żeby było ciepło, muszę najpierw zapłacić. A żeby zapłacić, trzeba mieć za co – mówi jedna z mieszkanek.
W dokumentach wszystko się zgadza. Jest terma, jest woda, są trzy komplety kluczy. W rzeczywistości: terma i ciepła woda nie działają, zamiast trzech kluczy jest jeden, a za każdą naprawę mieszkańcy słyszą to samo: „na własny koszt”.
Mam 440 zł miesięcznie. Dwieście złotych idzie na prąd. 140 zł to czynsz, z tym że ja mam dodatek mieszkaniowy, więc płacę 40. W nocy nie ogrzewam pomieszczenia, bo mnie na to nie stać. Zostaje mi 200 zł na życie. Jak mam się ogrzać? – słyszymy.
Po nagrzaniu pomieszczenia grzejnikiem temperatura dochodzi do 17 stopni – na około godzinę. Gdy grzejnik zostaje wyłączony, bo na więcej ogrzewania mieszkańcy nie mogą sobie pozwolić lub prąd się kończy, temperatura spada do kilku stopni. W nocy jest jeszcze zimniej.
Śpię w ubraniach, w czapce. Palce u nóg mam odmrożone, bo od podłogi strasznie ciągnie. Ta płyta wisi w powietrzu. Tu nie ma żadnej izolacji – mówi kobieta, która ma 54 lata, choruje na tarczycę i jest po nowotworze piersi.
To się nadaje na biuro letnie, a nie do mieszkania. Zwierzęta mają lepsze warunki.
Wilgoć, brak wentylacji i pleśń to codzienność. Zimą na podłodze zbiera się woda.
Jeden z mieszkańców wyrzucił większość ubrań – wszystko przemokło, a nie ma gdzie tego wysuszyć.
Chodzę po ludziach i proszę o pomoc. Nie mam gdzie wyprać rzeczy. Gdybym miał normalne mieszkanie, z piecem, to bym jakoś przetrwał. A tak? – pyta bezradnie.
Mieszkańcy podkreślają, że problemy zgłaszają od lat. Jedna z kobiet od niemal dwóch lat czeka na wstawienie wybitej szyby. Inny mężczyzna opowiada, że gdy nie otworzył drzwi, bo go nie było pracownicy Gospodarki Komunalnej razem ze strażą miejską… wyłamali je, a naprawę musiał sfinansować sam.
Powiedzieli, że to na mój koszt. Wszystko u nas jest na własny koszt – słyszymy.
Latem da się tam jeszcze jakoś funkcjonować. Zimą zaczyna się dramat. A urzędnicy? Wiedzą.
Z kamerą udaliśmy się do Urzędu Miasta w Sokółce. Zapytaliśmy zastępcę burmistrza, Antoniego Stefanowicza, jak mieszkańcy kontenerów przy ul. Zimowej mają przetrwać zimę w takich warunkach. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Zostaliśmy odesłani do dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Mariusza Gurzyńskiego. Po chwili drzwi do gabinetu zastępcy burmistrza zostały przed nami zamknięte.
W Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej dyrektora nie zastaliśmy. Kierownik stwierdził, że nie jest upoważniony do udzielania informacji. Zapytany, czy zakład wie, w jakich warunkach żyją ludzie w kontenerach, odpowiedział wprost: tak, wiedzą.
Oni wiedzą, że ogrzewanie jest elektryczne i że trzeba mieć wykupiony prąd – usłyszeliśmy. – Były akty wandalizmu i nie wszystko zostało naprawione.
Dlaczego więc nie zostało naprawione? Dlaczego w środku zimy ludzie mieszkają w nieocieplonych kontenerach bez ciepłej wody? Dlaczego osoby chore, starsze, bez środków do życia słyszą w kółko, że wszystko mają robić „na własny koszt”?
Na te pytania odpowiedzi brak. Próbowaliśmy skontaktować się z dyrektorem Mariuszem Gurzyńskim – bezskutecznie. Telefonu nie odbierał i nie oddzwonił.
Tymczasem w kontenerach przy ulicy Zimowej w Sokółce ludzie nadal marzną. Każdej nocy. W ciszy. Z wiedzą urzędników. I bez ich realnej pomocy.
Obserwujcie nasz profil. Już wieczorem o godzinie 18:00 pojawi się z tego materiał filmowy.